wtorek, 25 marca 2014

"Złodziejka książek" Markus Zusak

Narratorem książki jest Śmierć. Może wydawać się to może odrobinę dziwne, ale któż lepiej opisze nam wojnę? Poznajemy historię Liesel. Straciła ojca, matkę i brata. Mieszka u rodziny zastępczej w Molchig. Zaprzyjaźnia się Rudy'm. Roznosi pranie. Słucha gry na akordeonie. Uczy się czytać. Kradnie książki...
W tle jednak dalej obecna jest druga wojna światowa. I wszystko co ze sobą niesie: nieszczęście, bieda, cierpienie, niewola, zniszczenie, śmierć... 
Chcecie zobaczyć, jak wyglądały Niemcy za panowania Hitlera? 



„Definicja której nie ma w słowniku: Nie odchodzić - akt wiary i miłości."

Zdecydowanie ta książka jest inna. Na swój sposób wyjątkowa. W końcu nie każdy odważyłby się opisywać czasy, w których... no, nie żył. Markus Zusak zaryzykował. Cofnął się w czasie, aby opowiedzieć nam historię złodziejki książek. Aby przybliżyć nam czasy, kiedy Żydzi byli potępiani, a każdy, kto przeciwstawiał się polityce Hitlera słono za to płacił. Czasy, kiedy zginęło tak wielu niewinnych ludzi. 

Bardzo przypadł mi do gustu styl pisania autora. W książce nie ma zbędnych metafor i nudnych opisów, a akcja płynie wartko. Zusak potrafi czarować słowami, choć nie jest mu do tego potrzebna masa środków poetyckich. Pisze prosto, ale pięknie. I na pewno niebanalnie. Tak jak lubię. 


Klimat. Taaaak, to jeden z największych plusów tej powieści. Niezwykły klimat. Tajemniczy, trochę smutny, ale jednak radosny. Powstaje słodko-gorzka historia, w której przeplatają się chwile szczęścia i cierpienia. No i do tego narrator, Śmierć, oprowadza nas po gruzach powstałych przez wojnę. Mówi nam: "Tego dnia miałem dużo roboty" i wtedy przypominamy sobie, ile bólu musiało być wtedy na świecie. Ile nienawiści i nieszczęścia. 

Co do samej historii. Jest, owszem, ciekawa, ale czy powala? Mnie niestety nie zachwyciła. Prędzej te wplecione mniejsze historie mnie oczarowały. Biblioteka u pani burmistrz. Jesse Owens. Parada Żydów. Wtedy czułam, że przy tej książce nie marnuję czasu. Główny wątek z Liesel nie był nudny, ale też nie był zachwycający. 

Bohaterowie? W porządku. Zdążyłam ich wszystkich polubić i przywiązać się do nich. Szczególnie Rudy podbił moje serce. Żywiołowy, pełen energii i wytrwałości. Czyli pełen tego wszystkiego, co pomagało przetrwać w najgorszych chwilach. No i oczywiście Hans - ojczym Liesel - jest warty poznania. Pokochałam jego akordeon i prostotę.

Co więcej dodać? Historia w ciekawy i mądry sposób przybliża nam czasy wojny. Autor wprowadza niesamowity klimat, dzięki któremu możemy poczuć, jakbyśmy sami byli w Molchig. Bohaterowie są barwni, ale nie sztuczni. Książka na pewno spodoba się każdemu. 

Marzena

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia

1 komentarz:

  1. Racja, to książka jedyna w swoim rodzaju :) Osobiście uwielbiam ją :)

    OdpowiedzUsuń